LIS
05
tom:<wszedł do jego pokoju i rzucił w niego poduszką>
bill:<rzucil sie na niego z wszystkimi poduszkami ktore mial pod reka>
tom:<oddawał mu jego poduszkami>^ ^
bill:ej przestan <krzykną do niego>
tom:<śmiał się>Bo co? ^^
bill:bo bo ........bo jak zaraz ci doloże to sie nie pozbierasz<udawal ze jest zly>
tom:<wzruszył ramionami i wyszedł z jego pokoju>
bill:zaczekaj<krzyknął>
tom:Słucham?<odwrócił się>
bill:<wziął butelke z wodą i go oblał>
tom:<zaczął kaszleć wyciągnął z kieszeni coca cole i wylał mu ją na spodnie>
bill:ej....to sa moje nowe spodnie<obrazil sie>
tom:Buhahaha.To jest w tym najlepsze.:D
bill:<poszedl do lazienki><nalal wiadro wody><wyszedl i go tym oblal>to jest jeszcze lepsze
tom:Moja koszulkaza duża z reeboka!
bill:<smieje sie z niego>hehe teraz ty jestes bardziej mokry
tom:<ściąga z siebie koszulkę i spodnie>To jest widok^ ^
bill:nom jest wyjdź na ulice bedzie jeszcze lepszy<otwiera dzwi i go wypucha sila na dwor><nastepnie szybko je zamyka na klucz>
tom:Ey wpuść mnie! Zanim ktoś tu przyjdzie! <wkurwia się na maxa i rozgląda na szczęście nikogo nie widzi.Wsiada do swojego samochodu i zaklucza sie w nim>
bill:<wychodzi na dwor i krzyczy przez magnetofon ze jego brat jest bez spodni i koszulki w samochodzie><zjawiaja sie fani i robia mu fotki>
tom:<zakłada bluzę która leży na tylnych siedzeniach i uparcie siedzi w środku.Odpala auto i odjeżdża>
bill:<przeglada fotki brata ktore zrobil gdy on nie widzial> <ma ochote je wstawic na internet>
tom:<dojeżdża do sklepu.Na szczęście bluza sięga mu do kolan>Kocham moje cicuhy.<wchodzi do sklepu bierze pierwsze lepsze dżinsy i zakłada je.Bez wahania je kupuje i wychodzi na ulicę>
bill:<bez namyslu i chwili zastanowienia wsadza zdjecia brata do internetu><chwile później zdjęcia sa na wszystkich stronach>
tom:<idzie na pierwszą lepszą imprezę i kupuje dużo drinków>
<wraca z imprezy><siada>Rozesłałeś te fotki nie?
bill:no tak rozesłałem je<coś czuje ze tom bedzie sie na niego wydzieral za to>
tom:Dlaczego mi to robisz?! Ja ci tak nie robię!
bill:no ale ....przepraszam cie za to wybacz <blaga o wybaczenie na kolanach>
tom:Wstań... Już się nie gniewam.
bill:<wstaje>ale napewno sie nie gniewasz? no bo wiesz wkoncu caly swiat juz je widzial
tom:I chuj z całym światem mogę robić co mi się podoba..<siada w fotelu>
bill:<podchodzi do brata i zaczyna go zrzucać z tego fotela>
tom:<siedziu uparcie wie że Bill nie ma tyle sił żeby go zrzucić>
bill:<wola georga i gustava by mu pomogli> <przychodza i razem z nim zrzucają toma z fotela>
tom:<wstaje i wali focha na chłopaków idzie sobie na dwór>
bill:<idzie przejsc sie do parku na spacer><rozpoznawaja go fani i sie na niego rzucaja><nie moze sie od nich uwolnic>
tom:<podpisuje autografy . Stoi przed hotelem>
bill:<biegnie jak najszybciej byle by ino uwolnic sie od calego swiata ktory ma juz gdzies>
tom:<idzie do domu i wchodzi do niego>
bill:<idzie do swojego pokoju poniewaz chce zostac sam > <powoli leca mu lzy do oczu >
tom:<siedzi w kuchni i ma ochotę siępociąć>
bill:<nie wytrzymuje juz dluzej> <wchodzi na najwyzszy budynek w miescie i ma ochote skoczyc i sie zabic>
tom:<wchodzi na ten budynek i widzi Billa>
I scream into the night for you
Don't make it true
Don't jump
The lights will not guide you through
They're deceiving you
Don't jump
Don't let memories go of me and you
The world is down there out of view
Please don't jump
<śpiewa głośno żeby bill go usłyszał>
bill:<nie ma zamiaru niczego sluchac> <wystarczy jeden krok by zginal>
tom:<zaczyna płakać.Nie wie co zrobić.Boi się że kiedy się zbliży to Bill skoczy>
bill:<plyna mu lzy><ma dosyc calego zycia >
tom:Przywołaj ducha, wspólnych wspomnień.
Świat na dole nie liczy się
Proszę nie skacz!
<krzyczy>
bill:niby dlaczego mam nie skakac? nie mam po co ani dla kogo zyc <krzyczy z gory i ma nadzieje ze tom go slyszy >
tom:Bill nie rób mi tego braciszku!<klęczy pod budynkiem i patrzy w górę na brata>
bill:<widzac brata odsuwa sie i rezygnuje jednak nie ma ochoty do niego zejsc>
tom:<spuszcza głowę i nadal patrzy .Koło niego zebrał się mały tłumek ale zasunął twarz czapką i na szczęście nikt go nie poznał>
bill:<placze i czuje z nie jest przez nikogo kochany> <ma ochote naprawde skoczyc ale widzac brata mysli o nim caly czas>
tom:<wstaje z bruku iodwraca się do ludzi . Ściąga czapkę i rzuca ją na ziemię>koniec z Tokio Hotel! Odwalacie się ode mnie i od mojego brata!!<wybucha i ucieka>
bill:<widza to zbiega na dół i biegnie za bratem>
tom:Zrobiłem to dla ciebie!Już nikt nie będzie cię wyśmiewał!Dadzą ci spokój.! Zrobię wszystko tylko żyj!Żyj dla mnie!<idzie przed siebie płacząc>
bill:nie ...<zaczyna plakac> dla ciebie bede zyc ,dla ciebie nie zrezygnuje
tom:<zatrzymał się stojąc w deszczu.Odwrócił do Billa>Wystraszyłem się..Bałem się.Pierwszy raz w życiu się tak bałem.
bill:juz chcialem skoczyc ale gdy zobaczylem ciebie zrezygnowalem , zrozumialem jak jestes dla mnie wazny kocham cie bracie <przytula sie do niego ze lzami w oczach>
tom:<otula go>Bałem się.Nie róbtak więcej.Bo bo skoczę za Tobą.
bill:ok nie bede skoro niechcesz <usmiecha sie do niego> dla ciebie zyje przedewszystkim jestes najwazniejszy
tom:Chodźmy do środka..<wskazał dom>
bill:ok <wchodza do domu> <klade sie na kanapie i ma ochote zapomniec o tym jednak nadal ma w oczach lzy>
Georg: Bill co jest?
bill:nic niewazne <spoglada na rany ktore ma na rece>
Georg: Tniesz się?
bill: to widac ze tak <zaczyna plakac>
Tom: Daj mu spokój Georg.
Georg: nie masz się ciąć!Zabraniam!
bill: a kogo to obchodzi czy sie tne czy nie?
Georg: Mnie cholera jasna!



